NBA
Blog > Komentarze do wpisu

Rezerwowi Suns blisko dogonienia Celtics

Phoenix Suns (31-28) - Boston Celtics (44-15) 103-115

Na początek szybkie porównanie. Pierwsza piątka Suns w statystyce +/- -102, rezerwowi +57. Suns przegrywali w pewnym momencie już nawet różnicą 30 punktów w trzeciej kwarcie i wydawało się, że emocje w TD Garden się skończyły. Końcówka trzeciej i początek czwartej ćwiartki to jednak zryw rezerwowych Phoenix i run 18-0. W połowie czwartej kwarty przewaga Celtics wynosiła zaledwie 8 punktów i dla fanów "Słońc" pojawiła się minimalna szansa na wygraną. Szybko w swoim stylu rozwiał te nadzieje Ray Allen (19 pkt., 4-6 3PM) trafiając trójkę na 101-88.

Alvin Gentry musi poważnie zastanowić się czy dla drużyny nie byłoby lepszym zmienić w starting five Vince'a Cartera (11 pkt., 0 zb., 0 ast.) na będącego w gazie Jareda Dudleya (15 pkt., 5 zb., 2 ast., 2 prz.), który najbardziej przyczynił się do wyżejw spomnianego runu zdobywając osiem punktów dla Suns z rzędu. Drugim ogniwem z ławki był Aaron Brooks rzucając 17 punktów (6-7 FG), do których dodał siedem asyst i dał trenerowi podstawy do tego aby nie wpuszczał w końcówce meczu na parkiet Steve Nasha. Tradycyjne już ostatnio double-double zaliczył Marcin Gortat (13 pkt., 13 zb., 3 blk.).

Dużo dobrego napisałem o Phoenix teraz czas jednak przekazać prawdę jak ten mecz wyglądał szczególnie w pierwszej połowie. Celtics dominowali bezdyskusyjnie w każdym elemencie gry. Trafiali na świetnej skuteczności, fantastycznie bronili przy tak ofensywnej taktyce Suns i co najbardziej dziwi zbierali dużo więcej piłek pod koszem co przyczyniło się do dominacji w pomalowanym. Do Gortata należy mieć chyba najmniej pretensji aczkolwiek kilka razy nie zdążył wrócić z podwojenia i Glen Davis (14 pkt., 8 z.) i częściej Kevin Garnett (28 pkt., 11 zb., 2 blk., 12-14 FG) zdobywali łatwe punkty. Celtics zbierają najmniej piłek w lidze, a przeciwko Suns zanotowali aż 45 zbiórek przy zaledwie 33 "Słońc". Przyczyniła się do tego "stara gwardia" bo oprócz KG bardzo waleczny na tablicach był Paul Pierce (16 pkt., 13 zb.). Nic w tej materii nie wniósł pozyskany ostatnio Troy Murphy, który w 13 minut  zebrał dwie piłki i nie trafił ani jednego z trzech rzutów z gry. Potwierdził natomiast to co wiedzieli wszyscy, że mało jest w lidze tak "miękkich" w obronie graczy jak on.

Celtics już w pierwszej kwarcie wykorzystali słabą postawę podstawowych graczy Gentry'ego i prowadzili 11 punktami. W tym okresie gospodarze trafili 60% rzutów, a aż 18 punktów rzucili z pomalowanego w czym główna zasługa KG i Nenada Krsticia (13 pkt., 4 zb.).

Złą informacją dla fanów C's jest zejście z parkietu w końcówce "Big Baby" Davisa, który wyraźnie utykał i nie wiadomo czy nie odnowiła się jego kontuzja kolana.

 

 

czwartek, 03 marca 2011, gladysh1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Gomaster