NBA
Blog > Komentarze do wpisu

Trzęsienie ziemi, a potem emocje rosły. Ostatnie minuty trade deadline

Przed kończącym się dzisiaj trade deadline mogliśmy się spodzewać ciekawych ruchów, ale to co wydarzyło sie w ostatnich minutach przed zamknięciem okienka transferowego przerosło oczekiwania nas wszystkich.

Jako pierwsza gruchnęła wiadomość o wymianie na linii Thunder - Celtics. Kendrick Perkins z Nate Robinsonem zostali kolegami Kevina Duranta. W drugą stronę powędrowali Jeff Green i Nenad Krstic. Kibice C's mogą się tylko zastanawiać co też wyczynia Danny Ainge oddając jedynego centra, który byłby w stanie powalczyć z Dwightem Howardem i Andrew Bynumem. Nie minęło jednak kilka minut i okazało się, że GM Celtics wymienił Luke'a Harangody'ego i Semiha Erdena za ......... pick w drugiej rundzie draftu 2013. Jakby tego wszystkiego było mało kontuzjowany ostatnio poważnie Marquis Daniels odszedł do Sacramento Kings za gotówkę.

Bostończycy pozostali bez jakiejkolwiek siły pod koszami bo ciężko za takową uważać kontuzjowane nogi panów O'Neal. Plotkuje się o przyjściu Troya Murphy'ego kiedy jego kontrakt zostanie wykupiony. Jeszcze więksi optymiści po stronie kibiców Bostonu liczą na powrót Rasheeda Wallace'a, ale ten szybko zdementował jakoby miał ponownie trenować. Ainge liczy na asa z rękawa jakim może być Rip Hamillton, który odmówił dziś oddania do Cavs i wykupienia jego umowy.

Sam Priesti GM Thunder wiedząc o tymw jakim stanie mogą byc nogi Perkinsa zabezpieczył się powdwójnie wykradając od Bobcats Nazra Mohammeda. DJ White i Mo Peterson powędrowali w przeciwną stronę. Thunder w przeciągu kilkunastu minut stali się jednym z faworytów przynajmniej do Finału Konferencji, a nie wykluczone, że nawet więcej. W Los Angeles i San Antonio musieli mocno przeżyć te transfery.

Ciekawe ruchy miały miejsce w Houston, które bojąc sie straty Shane'a Battiera za darmo oddało go w zamian za Hasheema Thabeeta, DeMarre Carrolla i wybór w pierwszej rundzie draftu 2011. Dodatkowo Grizzlies dostali Ishmaela Smitha. W innej wymianie Aaron Brooks powędrował do Suns, którzy wysłali do Teksasu Gorana Dragicia i pick w pierwszej rundzie. Rockets stracili sporo siły ognia, ale i uznawanego za świetnego defensora Battiera. W zamian otrzymują Dragicia, który w Suns nigdy nie doświadczył co znaczy bronić i numer 2. poprzedniego draftu, który rzuca średnio w meczu około 1.5 punktu, a nade wszystko nie potrafi się ruszać jak skoordynowany sportowiec.

Kolejna bomba spadła od Michael Jordana, który oddał Geralda Wallace'a do Portland za Joela Przybillę, Dante Cunninghama i dwa picki w pierwszej rundzie draftu. MJ został w składzie już tylko z jednym wielkim kontraktem Stephena Jacksona i wyraźnie robi miejsce na pozyskanie kogoś znaczącego. Przyznać trzeba jednak, że wiele zespołów robi czystki w składzie, a graczy z najwyższej półki do zakontraktowania jakby coraz mniej.

Kolejnym mocnym strzałem było oddelegowanie O.J.Mayo z Grizzlies do Pacers za Josha McRobertsa i wybór w drafcie. Niska cena za trzeci wybór draftu sprzed trzech lat nieprawdaż? Kiedy wszyscy zachwycali się świetnym załatwieniem sprawy przez Larry'ego Birda okazało się, że ktoś się spóźnił ze zgłoszeniem transferu do NBA i nie dojdzie on do transferu, a szkoda choćby ze względu na Tylera Hansbrougha, który prawdopodobnie wskoczyłby do piątki Indiany.

Po wcześniejszych wymianach z udziałem Melo, Barona Davisa, Derona Williamsa mielismy chwilę spokoju aby wszystkie wyżej wymienione transkacje zostały zaklepane dosłownie w kilka minut. Prawdę mówiąc nie przypominam sobie tak "owocnego" zakończenia trade deadline nigdy wcześniej.

 

 

piątek, 25 lutego 2011, gladysh1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Gomaster