NBA
Blog > Komentarze do wpisu

Dennis Rodman blisko Hall of Fame

Nie miałem wcześniej czasu poruszyć tego tematu, ale nie darowalbym sobie go opuścić. Kilka dni temu ogłoszone listę dwunastu nazwisk, z których trzy zostaną wybrane trzeciego kwietnia do Hall of Fame. Wśród wybranych znaleźli się:

Tex Winter

Ralpf Sampson

Teresa Edwars

Tara Vanderveer

Maurice Cheeks

Herb Magee

Dick Motta

Chris Mullin

Hank Nichols

Jamaal Wilkes

Powyżej wypisałem jedenaście osobistości. Nie ma na niej tego najważniejszego z mojego punktu widzenia, ale podejrzewam, że wielu uważa podobnie. Dennis Rodman przez jednych uwielbiany przez innych nienawidzony, ale jedno stwierdzić można ze stuprocentową pewnością. Nie ma soby, która nie doceniałaby jego wielkich umiejętności.

Moje uwielbienie do "Robaka" wzięło się z mojego odwiecznego uwielbienia do specyficznych graczy. Nigdy moim ulubionym graczem nie był zawodnik pokroju Michaela Jordana czy LeBrona Jamesa (co nie znaczy, że nie cenię ich umiejętności). Koszulka Bulls z numerem 91 była moja pierwszą spod znaku NBA jaką miałem okazję posiadać w życiu. Pamiętam, że po zakupie nosiłem ją niemal na okrągło. Na bosiko do szkoły i kościoła. Byłem wtedy dziesięcioletnim chłopcem zakochanym w NBA chcącym farbować sobie włosy w różnobarwne wzroki. Mama szybko wybiłami ten pomysł  z głowy.

Wiele osób zadaje pytanie dlaczego gracz, który wielokrotnie zachowywał się delikatnie mówiąc niezgodnie z przyjętymi kanonami miałby wstapić do zacnego grona wielkich postaci Galerii Sławy. Odpowiem na początek czysto statystycznie.

Pięć Mistrzostw NBA (2x z Pistons i 3x z Bulls)

Deffensive Player of the Year (1990, 1991)

Siedmiokrotnie najlepszy zbierający NBA

Ośmiokrotnie wybrany do pierwszej piątki obrońców

Niedawno Detroit Pistons ogłosili, że po sezonie zastrzezony zostanie numer 10, z którym grał w ich barwach Rodman. Dwóch jego kompanów z czasów gry w Bulls czyli MJ i Scottie Pippen już mają swoje miejsce w HOF. Jego wybór wydaje się czysta formalnością. Chyba nigdy nie urodzi się już gracz z takim wyczuciem do zbierania piłek. Koszykarz, który ze zdejmowania piłki z tablic uczynił wielki spektakl. Chyba nikt kto pamięta czasy gdy Dennis jeszcze grałnie zapomni jego niesamowitych umiejętności defensywnych i pamiętnych pojedynków choćby z Karlem Malone czy Horace Grantem.

Rodman to także ta gorsza strona i ekscesy takie jak na przykład to:

NBA i David Stern doskonale zdawali sobie sprawę, że potrzebują Dennisa, który po pierwsze świetnie gra, ale i robi wokół siebie zamieszanie. Romanse z Madonną czy Carmen Electrą za każdym razem lądowały na pierwszych stronach gazet i niezwykłą popularność ligi można w pewnym stopniu zaliczyć na konto najlepszego zbierającego w historii.

Pamiętam kiedy Rodman przyjechał do Polski co wywołało niesamowite zainteresowanie, a w "Magic Basketball" lub "Pro Baskecie" w wywiadzie powiedział coś w stylu: "Jeśli dostanę konkretną propozycję mogę zagrać w Polsce". Naiwność młodego chłopca jakim wtedy byłem, że będę mógł zobaczyć kiedyś swojego największego idola w naszej lidze była wielka.

Po zdobyciu piątego Mistrzostwa i zakończeniu kariery przez Michaela Dennis sam postanowił również zawiesić buty na kołku. Przerwa nie trawała jednak długo bo ciagnie wilka do lasu. Tym sposobem "Robak" podjął jeszcze dwukrotnie podchodzić do NBA. Za pierwszym razem w 23 meczach w barwach Lakers w trakcie 28 minut potrafił zbierać 11.2 piłek. Rodman naturalnie się nie zmienił i dalej szokował. Lakers rozstali się z nim po kilku spóźnieniach i nieobecnościach na treningach.

Po szybkim rozstaniu z LAL w kolejnym sezonie pod swoje skrzydła przygarnął go Marc Cuban. Skończyło się na dwunastu spotkaniach i aż 14.3 zbiórkach w każdym z nich. Trudno było jednak pogodzić mu się z myślą, że druzyna nie ma szans na tytuł.

Dennis Rodman na zawsze pozostanie w naszej pamięci osobą nie poddającą się trendom. Dennis zawsze chadzał swoimi ścieżkami i szukał wolności życiowej na swój sposób. Był po części postacią tragiczną, a zarazem wybitną i takich ludzi włąsnie pamięta się najdłużej.

 

niedziela, 20 lutego 2011, gladysh1

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Gomaster